#01 Gadżety — koszt czy inwestycja?
Odcinek 1: Gadżety – koszt czy inwestycja?
Dlaczego powstał ten podcast?
Po 20 latach pracy w branży przyszedł moment, żeby podzielić się wiedzą i doświadczeniem. Za mną setki klientów, setki projektów, setki decyzji – dobrych i tych mniej trafionych. W internecie znajdziesz mnóstwo treści o gadżetach, jak wybrać kubek, parasol czy czapkę, ale brakuje jednego - „jak podejmować dobre decyzje marketingowe wokół gadżetów”.
I właśnie o tym będzie ten podcast.
Dla kogo jest ten podcast?
- działy marketingu
- działy sprzedaży
- działy zakupów
- działy HR
Gadżety bardzo często są traktowane jako koszt. Moim celem jest pokazać Ci, kiedy mogą być inwestycją.
Dlaczego gadżety NIE działają?
Zanim przejdziemy do tego, jak robić to dobrze, zobaczmy, gdzie najczęściej pojawia się problem.
Najczęstsze powody zamawiania gadżetów:
- „bo jedziemy na targi”
- „bo konkurencja ma”
- „bo trzeba coś dać klientowi”
I to jest moment, w którym zaczynają się błędy.
4 główne błędy
- Brak celu
Firmy zamawiają gadżety „bo trzeba” – bez konkretnego efektu, który chcą osiągnąć. - Brak własnej strategii
Gadżety są traktowane jako obowiązkowy element, a nie narzędzie marketingowe. - Skupienie tylko na cenie
„Ma być dużo i tanio” – to najczęstsze podejście. - Brak procesu
Gadżet jest zamówiony, rozdany i koniec. Brakuje dalszych działań.
Kiedy gadżet staje się inwestycją?
Jeśli chcesz, żeby gadżety działały, potrzebujesz 4 rzeczy:
1. Jasny cel
Co chcesz osiągnąć?
- leady?
- sprzedaż?
- relacje?
2. Określony odbiorca
To kluczowe.
Gadżet dla prezesa ≠ gadżet dla studenta
Jeśli jest „dla wszystkich” → nie działa dla nikogo.
3. Proces
Gadżet to dopiero początek.
Zadaj sobie pytania:
- Co się dzieje po wręczeniu?
- Jaki jest kolejny krok?
- Kto się kontaktuje z klientem?
4. Połączenie ze sprzedażą
Dajesz coś, ale też coś chcesz osiągnąć. Gadżet ma wspierać sprzedaż, a nie tylko „ładnie wyglądać”.
Przykłady z praktyki
1. Targi
Bardzo wiele firm zgłasza się do nas, ponieważ wybierają się na targi, a potrzebują coś mieć na stoisko. Najczęściej są to krówki, smycze, długopisy – coś, co można rozdawać masowo. Jesteśmy w stanie to przygotować. Problem polega na tym, że bardzo często te gadżety trafiają do przypadkowych osób, które zbierają wszystko, a nie do potencjalnych klientów. Efekt jest taki, że budżet znika bardzo szybko, ale nie ma realnego przełożenia na sprzedaż.
Warto w tym miejscu zatrzymać się i spojrzeć na to inaczej. Na targach ludzie nie pamiętają dokładnie, o czym rozmawiali, ale bardzo dobrze pamiętają emocje i to, jak zostali potraktowani. Gadżet może być świetnym początkiem relacji, ale pod warunkiem, że jest przemyślany. Zamiast inwestować w dużą ilość tanich produktów dla wszystkich, często dużo lepszym rozwiązaniem jest przygotowanie mniejszej liczby bardziej wartościowych gadżetów dla konkretnych osób, z którymi faktycznie prowadzimy rozmowy. Do tego dochodzi kolejny element, o którym wiele firm zapomina – kontakt po targach. Jeśli w ciągu 48 godzin nie wrócimy do rozmowy, cały potencjał po prostu znika. I wtedy to nie gadżet robi różnicę, tylko cały proces wokół niego.
Najczęstszy scenariusz:
- krówki
- długopisy
- smycze
- masowe rozdawanie
Efekt: klient wychodzi z torbą gadżetów i nie pamięta nic.
Co działa lepiej?
Zamiast 500 tanich gadżetów, czasem lepiej zainwestować w 100 lepszych, dla konkretnej grupy docelowej + kontakt po targach (np. do 48h)
2. Reaktywacja klientów
Drugi bardzo częsty scenariusz to próba reaktywacji klientów. Firmy przychodzą z pomysłem dotarcia do bazy klientów, którzy kiedyś kupowali w ramach przypomnienia o sobie. To z założenia jest dobry kierunek – ale tylko jako początek. Samo wysłanie paczki niczego jeszcze nie zmienia.
Jeśli za tym nie idzie dalszy plan działania, to bardzo często kończy się to kolejnym przepalonym budżetem. Kluczowe jest to, żeby podejść do tego procesowo. Najpierw wybieramy grupę klientów, do których chcemy wrócić. Następnie dopasowujemy gadżet – nie przypadkowy, tylko taki, który ma sens dla tej konkretnej grupy. Wysyłamy go, ale to nie jest koniec – to dopiero początek. Kolejnym krokiem powinien być kontakt: telefon, mail, spotkanie. Dopiero wtedy zaczyna się realna praca sprzedażowa. W przeciwnym razie gadżet zostaje tylko miłym dodatkiem, który nie generuje żadnego efektu.
Pomysł: wysyłamy gadżet, żeby się przypomnieć
Problem: brak dalszego działania
Co powinno się wydarzyć?
- selekcja klientów
- dopasowanie gadżetu
- kontakt po wysyłce
3. Onboarding pracowników
Trzeci przykład to onboarding, czyli welcome packi dla nowych pracowników. Coraz więcej firm decyduje się na takie rozwiązanie i to jest bardzo dobry kierunek. Nowy pracownik przychodzi do firmy, dostaje zestaw gadżetów i czuje się zaopiekowany – to już jest wartość.
Natomiast znowu – można to zrobić lepiej albo gorzej. Bardzo często zestawy są tworzone „na szybko”, bez większego przemyślenia. A przecież ten pracownik może być nie tylko odbiorcą gadżetu, ale też nośnikiem marki. Jeśli dostaje coś, z czego faktycznie korzysta – kubek termiczny, torbę, plecak – to zaczyna używać tego również poza firmą. Wychodzi z tym na zewnątrz i marka zaczyna pracować. Wtedy ten sam gadżet przestaje być tylko kosztem onboardingu, a zaczyna pełnić funkcję marketingową. I to jest właśnie ta różnica w myśleniu, która decyduje o efekcie. Firmy robią welcome packi – super pomysł, ale to może być coś więcej niż „miły prezent”
Jak to wykorzystać?
Nowy pracownik:
- używa kubka
- nosi plecak
- wychodzi z logo na zewnątrz
- czyli staje się nośnikiem marki
4. Kopiowanie konkurencji
Największy błąd. Widzisz efekt końcowy. Nie znasz strategii. To, co działa u innych nie musi działać u Ciebie
Czy skuteczność gadżetów można zmierzyć?
Zdecydowanie tak – pod warunkiem, że cały proces jest wcześniej zaplanowany. Załóżmy, że firma inwestuje 5 000 zł w działania związane z targami lub kampanią skierowaną do konkretnej grupy klientów. Gadżety trafiają do 100 wyselekcjonowanych odbiorców, z którymi nawiązano realny kontakt – nie są to przypadkowe osoby, ale potencjalni klienci.
Jeśli w wyniku tych działań 10 z nich decyduje się na współpracę, generując sprzedaż na poziomie 20 000 zł, mamy do czynienia z konkretnym, mierzalnym efektem biznesowym. W takiej sytuacji inwestycja nie tylko się zwraca, ale zaczyna realnie pracować na wynik firmy.
Kluczowe jest jednak to, że ten efekt nie wynika wyłącznie z samego gadżetu, ale z dobrze zaprojektowanego procesu – od wyboru odbiorcy, przez formę kontaktu, aż po działania następcze. Dopiero wtedy możliwe jest świadome liczenie zwrotu z inwestycji i ocena skuteczności całej akcji.
Podsumowanie 7 zasad
Jeśli chcesz, żeby gadżety były inwestycją:
- Zmień myślenie – gadżety to nie koszt, to narzędzie marketingowe
- Wyznacz cel
- Określ odbiorcę
- Zaplanuj proces
- Stawiaj na jakość (lub przemyślaną ilość)
- Wyróżnij się
- Mierz efekty
Ja patrzę na gadżet nie jak na „gratis”, tylko element procesu sprzedaży, punkt styku z klientem, początek relacji.
Zapraszam Cię:
- na stronę Agencji Szpilka
- na kolejne odcinki podcastu
- do obserwowania i komentowania
Jeśli chcesz, żebym rozwinęła któryś temat — daj znać.